Zburzmy Pomniki

“Dość fałszywych świadectw historii…”

Archiwum kategorii ‘Zburzmy Pomniki’

na temat pomników do zburzenia

Pomnik Wdzięczności

Opublikował/a zburzmypomniki w dniu sierpień 20, 2008

Przy skrzyżowaniu al. Jedności Narodowej z al. Wyzwolenia, al. Niepodległości i pl. Żołnierza Polskiego, stoi od 1950 roku pomnik Wdzięczności dla Armii Radzieckiej, zwany w skrócie pomnikiem Wdzięczności. Zbudowany na podstawie projektu Józefa Starzyńskiego mierzy około 16 metrów (obelisk) według informacji znalezionych w dokumentacji opracowanej na zlecenie Miejskiego Konserwatora Zabytków lub 18 metrów jak podają materiały dostępne w Biurze Dokumentacji Zabytków u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Obelisk wykonany z żelbetonu, obłożony został z wierzchu płytkami piaskowca. Od frontu ozdobiono go półpełną rzeźbą figuralną z czerwonego granitu, z postaciami żołnierza radzieckiego w uścisku z robotnikiem polskim. Z tyłu umieszczono płaskorzeźbę z motywami kłosów, chorągwi, kotwicą, statkiem i wieńcem laurowym. Wzdłuż boków pomnika umocowano brązowe herby polskich miast portowych i daty ich wyzwolenia. I tak, od dołu z prawej strony: Szczecin, Ustka, Gdańsk, Tolkmicko, a z lewej strony: Kołobrzeg, Elbląg, Gdynia oraz awers medalu: Zasłużony na polu chwały i napis: Lenino 12 X 1943. Na samej górze widniała pięcioramienna gwiazda z napisem: CCCP – POBIEDA (alfabet rosyjski) oraz data “wyzwolenia” Szczecina 26 IV 1945. Do 1985 roku (czasu renowacji) była w tym miejscu inna data: 1941 – 1945.

Podstawa pomnika powstała jeszcze w roku 1894, jako jedna z części konnego pomnika cesarza Wilhelma I. W 1950 roku wykorzystano ją, jako cokół pod pomnik Wdzięczności. Wtedy to umieszczono na nim napis: Żołnierzom Armii Czerwonej lud pracujący Szczecina 26 IV 1950.

W uroczystościach odsłonięcia pomnika 23 kwietnia 1950 roku wzięło udział ponad pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców miasta. Tuż przed dziesiątą zjawili się także przedstawiciele władz państwowych: pierwszy sekretarz KW PZPR – Jerzy Pryma, przedstawiciel ambasady ZSRR – Walenko, konsul ZSRR w Szczecinie – Borysow, przedstawiciel Wojska Polskiego – generał dywizji Połturzycki oraz przedstawiciele Armii Czerwonej z pułkownikiem Garbatowem na czele. W pierwszej kolejności odczytano depeszę nadesłaną przez Ministra Obrony Narodowej Marszałka Polski Konstantego Rokossowskiego. Odsłonięcia pomnika przy dźwiękach hymnu radzieckiego dokonał sekretarz KM PZPR – Ciołkowski. W chwilę później liczne delegacje rozpoczęły składanie kwiatów i wieńców.

Przez wiele lat na placu przed pomnikiem odbywały się uroczystości i manifestacje. Tradycją stało się także składanie kwiatów przy okazji obchodów Miesiąca Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Dopiero przełom roku 1989 ukazał prawdziwy stosunek szczecińskiej ludności do tego monumentu. W 1990 roku sprawa pomnika trafiła na posiedzenie Rady Miasta. Pojawiły się plany przeniesienia obelisku na Cmentarz Centralny. Ostatecznie 25 lipca 1992 roku dokonano tylko demontażu gwiazdy wieńczącej obelisk. Cała operacja trwała blisko 10 godzin. Jak się okazało gwiazda była przymocowana stalowymi prętami zagłębionymi w cokole, co przy próbie oderwania jej przy pomocy dźwigu zaowocowało popękaniem obelisku. Wszystkiemu przyglądała się liczna grupa widzów, która nie szczędziła oklasków i okrzyków radości.

Sprawa usunięcia pozostałej części pomnika powróciła ponownie w 1997 roku, kiedy to grupa obywatelska w składzie: Tadeusz Biegasiewicz, Irena Blic Wołowicz, Zdzisław Łakomski i Henryk Michałowski poparła inicjatywę prezydenta Szczecina Bartłomieja Sochańskiego dotyczącą postawienia pomnika Józefa Piłsudskiego. Proponowano wówczas, by pomnik Marszałka ustawić właśnie w miejscu gdzie znajduje się pomnik Wdzięczności dla Armii Radzieckiej. Skończyło się tylko na słowach. Obelisk na pl. Żołnierza Polskiego stoi do dziś.

O pomniku zrobiło się ponownie głośno w roku 2004 za sprawą piątki licealistów, którzy po blisko dwunastu latach od czasu zdjęcia gwiazdy z obelisku, odnaleźli ją porośniętą mchem na terenie Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Ogólnego nr 2. I znów od nowa rozgorzała dyskusja co należy z tym fantem uczynić. Pojawiła się propozycja, by gwiazdę przewieźć na Cmentarz Centralny i ułożyć ją przy kwaterach żołnierzy radzieckich. Sprzeciwił się jednak temu Wojewódzki Konserwator Zabytków, który uznał że gwiazda będzie się źle komponować z innymi obiektami. Ostatecznie gwiazdę przyjął Lech Karwowski – dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie , uzasadniając swą decyzję poniższymi słowami: Ta gwiazda jest świadectwem historii Szczecina. Nawet jeśli dzisiaj wydaje się ona świadkiem historii niechlubnej, za 50 lat może to być obiekt unikatowy. Dlatego przyjmujemy ją do muzeum. Eksponować jej nie będziemy, bo nie mamy nawet gdzie. Umieścimy ją na dziedzińcu. (…) Być może będziemy ją wykorzystywać do ekspozycji dotyczącej dziejów Szczecina po roku 1945.

Do 31 lipca 1945 roku, w miejscu gdzie obecnie znajduje się pomnik Wdzięczności, stał od 1 listopada 1894 roku jedenastometrowy pomnik cesarza Wilhelma I. Twórcą tego dzieła był profesor Karl Hilger z Charlottenburga. Monument wykonany został z brązu przez firmę Schäffer und Walker z Berlina.

Monument przedstawiał cesarza ubranego w mundur, siedzącego na idącym stępa koniu (Według Janiny Pieńkowskiej podczas uroczystego odsłonięcia pomnika ktoś spostrzegł, iż koń, którego dosiada cesarz, nie ma prawidłowo oddanego, specyficznego dla tego zwierzęcia chodu. Prof. Hilger przejął się swym błędem do tego stopnia, że… popełnił samobójstwo). Umieszczony na wysokim postumencie nawiązywał do najznakomitszego dzieła tego rodzaju, jakim w Prusach był pomnik konny Fryderyka Wilhelma w Berlinie wykonany przez Andreasa Schlütera. Dodatkowo boki neobarokowego cokołu zdobiły reliefy ze scenami historycznymi, a na jego rogach umieszczono cztery mniejsze postacie żołnierzy.

Niestety jeszcze przed zakończeniem drugiej wojny światowej z pomnika tego zdemontowano narożne sylwetki. Stało się to w roku 1942 lub 1943. Sam pomnik przetrwał w Szczecinie aż do końca lipca 1945 roku. Dopiero wtedy, choć Polacy byli w mieście już od kwietnia, kilku strażaków z pomocą przechodniów obwiązało cesarza wężami gaśniczymi i zrzuciło na ziemię.

Bardziej szczegółowy opis tego zdarzenia znajdujemy w książce Andrzeja Babińskiego “Przechadzki sentymentalne”. Jej autorowi udało się dotrzeć i porozmawiać z samym uczestnik tamtejszych wydarzeń, jednym z pierwszych polskich mieszkańców miasta – Stanisławem Lagunem. Oto co czytamy na ten temat:

Ze straży pożarnej było blisko do pl. Żołnierza Polskiego, na którym wciąż tkwił na cokole pomnik Wilhelma I. Pan Stanisław nie mógł znieść tego widoku. Na drodze trudnych do odtworzenia skojarzeń twórca pruskiej potęgi stał się dla niego symbolem całego dotychczasowego zła wyrządzonego jego narodowi. Staszek bowiem, tuż po wojnie, miał wciąż przed oczami zarówno czerwonoarmistów – którzy w Nowej Wilejce przed załadowaniem do bydlęcych wagonów transportu polskich jeńców zrywali im z mundurów i rogatywek orzełki, wrzucając je następnie do ognia – jak i strażników Wehrmachtu w hitlerowskich Niemczech, którzy odcinali od polskich mundurów i wojskowych czapek guziki z orłami, depcząc je z nienawiścią. Chodził zatem Staszek wokół monumentu, aż wreszcie nie wytrzymał. Zameldował się u komendanta straży mjra Duraja z prośbą, by oddelegował wraz z nim czterech strażaków do zwalenia starego Fryca z cokołu. Dowódca się zgodził. Pobiegli na plac. W mgnieniu oka Staszek wdrapał się na spiżową kobyłę, założył cesarzowi worek na głowę, przywiązał linę, zeskoczył na ziemię i w piątkę zaczęli ciągnąć. Choć, bestia, stał mocno, nie dawali za wygraną, zwłaszcza że wokół zaczęły się gromadzić grupki gapiów, głównie Niemców, ale także Polaków i Rosjan. Jeszcze jeden wysiłek, silne szarpnięcie i pomnik runął..

Było to coś bardzo mocnego – coś, co kazało im stanąć na baczność i zaśpiewać, a właściwie wykrzyczeć wszystkie zwrotki “Roty”: “Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…”. Później jeden z ich piątki znalazł kawał deski, czarną pastą do butów nagryzmolił na niej napis: “Trzymamy straż nad tym miastem” i oparł ją o pusty cokół

To co pozostało po dziele berlińskiego twórcy przekazano na złom , a jak twierdzi Antoni Adamczak – przewieziono do Danii, gdzie metal zużyto na nowy odlew (według rzeźbiarza B. Thorvaldsena) pomnika księcia Józefa Poniatowskiego zniszczonego w 1944 roku przez hitlerowców w Warszawie.

źródło: http://www.sedina.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=884&mode=thread&order=0&thold=0

Opublikowany w Zburzmy Pomniki | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

“Dość fałszywych świadectw historii…”

Opublikował/a zburzmypomniki w dniu sierpień 20, 2008

Czy w miejscu najbardziej znanego praskiego pomnika stanie przystanek tramwajowy? To propozycja specjalistów od komunikacji. – Doskonały pomysł. Dość fałszywych świadectw historii – słyszymy w PiS. Jego radny idzie za ciosem: pomniki radzieckiej chwały powinny też zniknąć z mauzoleum przy al. Żwirki i Wigury.

Małą rewolucję szykują w okolicach Dworca Wileńskiego projektanci z firmy Transeko. Koncepcję zmian zamówiły Tramwaje Warszawskie. Proponują, aby jeden z przystanków stanął w miejscu pomnika Polsko- Radzieckiego Braterstwa Broni. Warszawiacy nazywają go krócej: pomnikiem “czterech śpiących”.

„Śpiący” są zagrożeni kolejny raz. W 1992 r. mieli zniknąć z powodów ideologicznych. Wtedy obronił ich Stefan Momot, autor rzeźby. Przekonywał, że przypisywanie pomnika żołnierzom radzieckim to zwykła manipulacja: „Na moim projekcie nie było gwiazd pięcioramiennych. Na hełmach były dyskretne zarysy orzełka z koroną (…). Przedstawiony tam żołnierz (…) osłania się całym ciałem, rękami i całą postawą – to jest obrona, zwycięstwo. Na dole zaś »Czterech Smutnych « składa hołd poległym”.

Rok wcześniej opowiadał: „(…)ówczesne władze miejskie wydały mi rozkaz: »Masz wykonać pomnik! « Nikt mnie nie zapytał, czy chcę robić (…). Był rok 1945. (…)temat wyraźnie mi nie leżał. Wiedziałem, że odmowa wprost nie odniesie żadnego skutku”. Nad koncepcją i „słuszną wymową” pierwszego w powojennej Warszawie pomnika czuwali Rosjanie.

Jastrzębie z PiS

- Likwidacja? Doskonały pomysł – uważa Marek Makuch, lider klubu PiS w Radzie Warszawy. – To przecież hańba dla żołnierzy polskich tak stać w towarzystwie przedstawicieli wojsk okupacyjnych. Skończmy z udawaniem przyjaźni polsko-radzieckiej. Powiedzmy jasno: Rosjanie wbili nam nóż w plecy.

Przy tej okazji radny lider PiS ma ogólną refleksję: – Jako partia przykładamy bardzo dużą wagę do polityki historycznej. Tak sobie myślę o tym nieszczęsnym cmentarzu-mauzoleum okupacyjnych wojsk radzieckich na Mokotowie. Trzeba zlikwidować stojące tam pomniki radzieckiej chwały, zostawić skromne groby.

Wracamy do Pragi. Radny opowiada o przechodzącej obok “czterech śpiących” młodzieży. – Ona nad przeszłością zbytnio się nie zastanawia, a patrząc na pomnik, może źle interpretować historię. Powinien trafić do muzeum komunizmu. Z tabliczką informacyjną – proponuje i zapowiada, że w razie publicznej dyskusji “jastrzębie” z jego klubu zajmą jasne stanowisko.

Bardziej umiarkowany jest jego partyjny kolega poseł Artur Górski, który ostatnio zasłynął projektem uchwały Sejmu o intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski. Przyznaje, że do pomników nie ma “nabożnego podejścia”. – Najważniejsze są względy komunikacyjne – uważa. – “Śpiących” można by przesunąć na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Ponieważ w Mauzoleum mamy wysoko rozwiniętą symbolikę, proponuję skumulować tam tego typu pamiątki.

Sojusz w obronie starych drzew

Za pomnikiem murem będzie SLD, co zapowiada mazowiecki lider Sojuszu Jacek Pużuk.

- Nie przesadza się starych drzew – wyjaśnia. – Rozumiem względy komunikacyjne, ale to błąd! Pomnik wrósł w architekturę Pragi Północ. Jest sposobem na określenie spotkania: “Umówmy się pod Śpiącymi” – cytuje popularne zawołanie.

Jego starszy kolega Henryk Bosak, były radny i emerytowany oficer PRL-owskiego wywiadu, stawia sprawę jasno: – Jestem przeciwny niszczeniu pamiątek. Bez względu na ich charakter. A faktów historycznych i tak się nie zmieni: wyzwolili nas Rosjanie.

Potem dorzuca wspomnienie z młodości: – Pamiętam, jak uciekałem przed Niemcami w pole nad Prosną. Do Rosjan właśnie.

Joanna Fabisiak, posłanka PO i jedna z najbliższych współpracownic prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, zaleca umiar. – Zanim coś zdecydujemy, zapytajmy ludzi. Poznajmy ich sentymenty i resentymenty.

- Na ten temat powinni się jeszcze wypowiedzieć i historycy, i sami warszawiacy – zgadza się dr inż. Andrzej Brzeziński, współautor koncepcji zmian komunikacyjnych przy Dworcu Wileńskim. Co da przebudowa przystanków? Ułatwi przesiadki. Teraz pasażerowie nie mają łatwego życia. Linie w stronę Starówki odjeżdżają z dwóch różnych przystanków. Podobnie jest w innych kierunkach. Po przebudowie tramwaje zatrzymywałyby się na przystankach za skrzyżowaniem al. “Solidarności” z Targową. Jeden z nich jest planowany w miejscu pomnika.

źródło: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86767,3839442.html

Opublikowany w Zburzmy Pomniki | Zostaw Komentarz »

Poznańska płaskorzeźba symbolizująca przyjaźń polsko-radziecką

Opublikował/a zburzmypomniki w dniu sierpień 20, 2008

Fotografia przedstawia jedną z dwóch płaskorzeźb umieszczonych przy wejściu do budynku przy ul. Ratajczaka 37 . Są to postacie żołnierza polskiego i radzieckiego w przyjaznym uścisku dłoni symbolizujące przyjaźń polsko-radziecką – odpowiedział Mateusz Trochowski.
[...]Druga płaskorzeźba na prawo od wejścia do budynku przedstawia dwóch przyjaciół: Adama Mickiewicza (wybitnego polskiego poetę i twórcę romantyzmu) oraz Aleksandra Puszkina (wybitnego rosyjskiego poetę i pisarza) – jako symbol wcześniejszej przyjaźni polsko-rosyjskiej.

W tym budynku przez wiele lat mieścił się Zarząd Wojewódzki Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR) z salami wystawienniczymi, do prowadzenia nauki języka rosyjskiego i salą kina “Przyjaźń”. TPPR była organizacją o charakterze społecznym, założoną w grudniu 1944 r. w Lublinie w celu organizowania i prowadzenia akcji propagandowych w społeczeństwie polskim. Jej zadaniem było rozwijanie i upowszechnianie przyjaźni między narodem polskim a narodami ZSRR. Organizowała obchody rocznic rewolucji październikowej, prowadziła wzajemną wymianę młodzieżowych grup polityczno-turystycznych (pociągi przyjaźni), organizowała dni radzieckiej kultury, techniki, książki, filmy itp., prowadziła kursy j. rosyjskiego, organizowała festiwale piosenki radzieckiej, wydawała tygodnik “Przyjaźń”.

Oto co napisał Jacek Kulikowski: W okolicy pozostało jeszcze trochę śladów, po nakazowej, w czasach PRL’u, przyjaźni polsko-radzieckiej. W tej samej kamienicy w kracie nad wejściem do baru, metaloplastyczna gwiazda po latach już tak nie razi. W pamięci niektórych poznaniaków pozostanie księgarnia mieszcząca się nieopodal z literaturą rosyjską i krajów bloku wschodniego, gdzie za małe pieniądze można było nabyć np. pięknie ilustrowane i starannie wydane książki dla dzieci, bajki i elementarze, czy zaopatrzyć się, w czasem wymaganą na lekcjach języka rosyjskiego, prasę.

Obecnie w budynku mieści się między innymi bardzo szacowna instytucja: Towarzystwo Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

A Aleksander Stukowski wspomniał: Co się stało z innymi socrealistycznymi płaskorzeźbami w centrum Poznania? Jakoś tak niepostrzeżenie zniknął dyskobol z łuczniczką z Placu Wolności. A kto pamięta, gdzie był robotnik z mikroskopem?

źródło: http://www.tutej.pl/cms.php?i=31064

Opublikowany w Zburzmy Pomniki | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »